niedziela, 5 listopada 2017

Samo życie



 Trochę to trwało. Kilka dni temu minął rok od mojego ostatniego wpisu. Nie żeby nic się nie działo przez ten rok. No wiecie: samo życie. Życie podsuwa nam czasami dziwne pomysły i... mi właśnie podsunęło, między wieloma innymi, pomysł na wykorzystanie zakupionej (w ilości przekraczającej zdrowy rozsądek) jakiś czas temu włóczki naszych górali z okolic Zakopanego. Żeby zrealizować  plan, dokupiłam 20 dkg Liloppi Lovis w kolorze trawiastej zieleni, z "resztek" dobrałam trochę kolorków i opierając się na zdjęciach realizacji projektu Roverkofta Kristin Wioli Odegar (wzór na ten sweter pochodzi z książki, której nie udało mi się kupić),wydziergałam sobie własną wersję tego swetra.

 . fair isle mønstre - Google-søgning
Żeby ułatwić sobie pracę, robiłam przody i tył na okrągło, rozcięłam przody dopiero po skończeniu  karczka.








To było bardzo dożo bardzo przyjemnej pracy:)

10 komentarzy:

  1. Cóż można napisać? Pięknie wymyśliłaś, świetnie wykonałaś i tylko pozazdrościć pięknego cardiganu. I tylko mam pytanie, czy ta polska wełna z Zakopanego nie gryzie? Patrząc na twój uśmiech, to wnioskuję, że nie gryzie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gryzie. Po wypraniu troszkę mniej. Druga nitka też delikatnie podgryza, ale jest jej na lewej stronie na tyle dużo, że łagodzi nieco drapieżność tej pierwszej. Nie przeszkadza mi to aż tak bardzo, ubieram pod spód coś miękkiego i w efekcie dajemy radę. Dzięki:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Świetnie to wygląda.
    I tym wnętrzu, które przecież też jest mocno Twojej roboty komponuje się wprost fantastycznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny! Bardzo się cieszę z powrotu na łamach bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny sweter! Kolory, długość - wszystko w sam raz.

    OdpowiedzUsuń