poniedziałek, 20 lipca 2015

Lato

Jest, jakie jest. Inne już podobno nie będzie. Szczęśliwie mam na stryszku pokaźny zapas nici i włóczek, dzięki czemu wcale się nie nudzę (jeszcze długi czas nie zaznam nudy). Między innymi mam nici bawełniane ( po około 500 gramów nici nawiniętych na cewki, w odcieniach beżu i szarości), które moja starsza z córek nabyła kilka lat temu w upadającej fabryce koronek, gdzieś w dalekich Bieszczadach. Ze trzy lata temu właśnie z tych nici wyszydełkowałam dla siebie taką sukienkę:




Tego lata (trudnego lata) zrobiłam na szydełku dla młodszej córki wdzianko (kardigan?). Pomysł zaczerpnięty z zasobów Pinteresta, udoskonalony dla indywidualnych potrzeb mojego dziecka (chciała coś długiego, rozpinanego na przodzie, z delikatnym wzorkiem u dołu).

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz