wtorek, 6 stycznia 2015

Lepiej późno niż wcale.

Myślałam, że dzierganie na drutach nie ma dla mnie już tajemnic. Pamiętam, jakim wyzwaniem było zrobienie swetra, na przodzie którego widniał  fortepian ( cztery oktawy klawiatury) z podniesioną klapą, spod której wiła się pięciolinia z zapisem  kluczy, nut i pauz. Pamiętam... No, dużo tego było. A jednak. Moja starsza córka ma na co dzień kontakty z bardziej doświadczonymi ode mnie dziewiarkami i co jakiś czas ściąga mnie na ziemię pokazując, czego się od nich nowego można nauczyć. Oj, bardzo byłam zarozumiała. Mam podstawowe braki. Nigdy przedtem nie korzystałam ze sposobów, które w historii dziewiarstwa były podobno tymi "pierwszymi". Robienie swetrów zaczynanych od pod-kroju szyi czy plisy ma tę zaletę, że można zrobić cały sweter czy sukienkę całkowicie bez szwów.  Miałam 8 motków  włóczki Alaska firmy Drpos w ślicznym chabrowym kolorze, będącej 100% wełną, W 50 gramach jest jej tylko 70 metrów, więc po zrobieniu karczka, oczka rękawów nałożyłam na 5 drutów ( postanowiłam najpierw zrobić rękawy normalnej długości). Pozostałe oczka przodu i tyłu nabrałam na druty z żyłką i ile mogłam to zrobiłam. Producent włóczki  zalecał  druty nr 5, ja użyłam 6. Sweterek jest ciepły i świetnie się nosi.



   







3 komentarze: