niedziela, 25 października 2015

Resztkowiec

Niestety, nie posiadam szafki na zapasy włóczek. Nie posiadam też miejsca ani na taką szafkę, ani na choćby średniej wielkości pojemnik do przechowywania zapasów. Dlatego, raz na jakiś czas jestem zmuszona "wyrobić" zalegające motki. Najczęściej robię resztkowe czapki lub skarpetki. Tym razem zebrałam wystarczająco dużo, żeby wystarczyło na dzianinową wersję wdzianka (płaszcza, żakietu) przypiętego niegdyś do moich pinterestowych zasobów. Ograniczona ilość materiałów zmusiła mnie do rozpoczęcia robótki "od góry". Chcąc uniknąć reglanu posłużyłam się metodą na "C". Nie wiedząc, jaką długość przodu i tyłu uda mi się osiągnąć, uniknęłam problemu z rozmieszczeniem dziurek na guziki wszywając taśmę bawełnianą i duże zatrzaski. Na sweter zużyłam ok. 300 gr szarej włóczki akrylowo-bawełnianej, 50 gr kremowej o podobnym składzie i 100 gr wielokolorowej bawełny.










A kiedyś może napiszę posta o miejscu, w którym moja córka zrobiła te zdjęcia?


niedziela, 30 sierpnia 2015

Babcine kwadraty

Znajoma zamówiła u mnie nowe wdzianko. Nowe, ponieważ ze dwanaście lat temu zrobiłam dla niej na szydełku bolerko (albo narzutkę- jak kto woli), całe wykonane z siatki filetowej z paskiem kwiatków na dole rękawów, przodu i tyłu. Proste i urocze jednocześnie, z upodobaniem noszone przez te wszystkie lata. To nowe, miało być repliką tego starego, z tą różnicą, że koleżanka nie chciała już dekoracji z kwiatków, tylko coś innego. Wybór padł na "babcine kwadraty" (tak w wolnym tłumaczeniu mojej starszej córki brzmi z polska angielskie "granny square").
Wielokrotnie wykorzystywałam te motywy (lub podobne, a jest ich cała masa) i nie znałam ich słodko brzmiącej nazwy. Wdzianko wykonane z 250 gramów merceryzowanej bawełny Maxi Altin Basak (ok. 565 metrów w 100 gramach), szydełkiem 1,25.














niedziela, 16 sierpnia 2015

Recykling (twórczy?)

Taki tam sobie drobny recykling, a może drobna śmiecio-sztuka. W pudełku z biżuterią zebrało się kilka kolczyków bez pary, kilka zerwanych łańcuszków, w pudełku z kamieniami zalegają mi kwadratowe kyanity (wszyscy noszą kulki, a ja kupiłam kwadraty).
Niby nie miałam pomysłu, ale... Z nici do szycia dorobiłam kolorowe chwosty i moją ulubioną metodą prób i błędów poskładałam moje "śmieci" w  komplet:  naszyjnik i bransoletkę. Szybko znalazłam osobę, którą mogłam nim obdarować!

















sobota, 1 sierpnia 2015

Czarny i biały

Mój jest czarny. Od dwóch czy trzech lat podziwiałam go w sklepie Free People, aż w końcu tego lata, metodą prób i błędów, z niecałych dwóch motków włóczki Diva Stretch  Alize (92% mikrofibty,  8% elastiku, ok. 400 metrów w 100 gramach) wydziergałam swoje... monokini (dawniej mówiło się  "strój kąpielowy"). Jest już sprawdzony w użyciu: po namoczeniu dobrze trzyma się ciała, dzięki temu, że włóczka jest nieco elastyczna.









 Biały kostium jest dla młodszej córki. Wykonany według jej projektu.
Zużyłam około 150 gramów włóczki Diva Stretch Alize.











poniedziałek, 20 lipca 2015

Lato

Jest, jakie jest. Inne już podobno nie będzie. Szczęśliwie mam na stryszku pokaźny zapas nici i włóczek, dzięki czemu wcale się nie nudzę (jeszcze długi czas nie zaznam nudy). Między innymi mam nici bawełniane ( po około 500 gramów nici nawiniętych na cewki, w odcieniach beżu i szarości), które moja starsza z córek nabyła kilka lat temu w upadającej fabryce koronek, gdzieś w dalekich Bieszczadach. Ze trzy lata temu właśnie z tych nici wyszydełkowałam dla siebie taką sukienkę:




Tego lata (trudnego lata) zrobiłam na szydełku dla młodszej córki wdzianko (kardigan?). Pomysł zaczerpnięty z zasobów Pinteresta, udoskonalony dla indywidualnych potrzeb mojego dziecka (chciała coś długiego, rozpinanego na przodzie, z delikatnym wzorkiem u dołu).

















niedziela, 7 czerwca 2015

Pierwsza wiosenna

     A właściwie to nie wiem. W zasadzie miała to być pierwsza wiosenna dzianina, a wyszła raczej wielosezonowa. Kolory i fason pozornie wiosenno-letnie, włóczka (Tukan norweskiej firmy Dalegarn) raczej też, a jednak... Przy pierwszej przymiarce na własnej skórze odczułam obecność alpaki w jej składzie. Miałam nadzieję, że 90 procent bawełny przy 10 procentach alpaki zminimalizuje podgryzanie, a jednak myliłam się. Można się do tego przyzwyczaić, ale pierwsze wrażenie nieprzyzwyczajonych może zniechęcić. Zużyłam na ten sweterek dwa motki miodowe i po trzy motki szare i beżowe po 140 metrów w 50 gramach każdy, robiąc na drutach 4mm.